poniedziałek, 25 listopada 2013

Piekło z innej strony - "Ja, diablica" Katarzyny Bereniki Miszczuk

Z książką Ja, diablica bywało różnie - mam na myśli fakt, że gdy tylko o niej usłyszałam, to bardzo chciałam ją kupić, później mi przeszło, ale pewnego dnia zobaczyłam ją gdzieś w promocji i od razu kliknęłam Dodaj do koszyka, ale... zaczęłam czytać po ponad roku od zakupu. Będąc w połowie trzeciego rozdziału, z jednej strony cieszyłam się, a z drugiej... żałowałam. Cieszyłam się, że dzięki temu, że czytałam tę książkę tak późno, to nie musiałam w napięciu czekać na II tom (bo już wiedziałam, że na pewno będę chciała po niego sięgnąć i był już w księgarniach), a żałowałam tego, że nie poznałam Wiktorii i jej przyjaciół wcześniej... Jednak, jak to mówią, lepiej późno niż wcale :)

Ja, diablica to historia wcześniej wspomnianej przeze mnie Wiktorii Biankowskiej - studentki, jakich wiele. Ma najlepszą przyjaciółkę, kocha się po uszy Piotrusiu, który nie zdaje sobie z tego sprawy, chodzi na imprezy... I to właśnie jedna z takich "zwykłych" imprez zmienia jej życie o 180 stopni. Chociaż obawiam się, że życie nie jest w tym wypadku dobrym słowem, bo... Wiktoria umiera - zostaje zamordowana. I trafia do Piekła. Wydaje się, że gorzej być nie może, prawda? Jednak okazuje się, że nie jest tak źle - Wiki dostaje piękny dom przy plaży i posadę diablicy - jej "koleżanką z pracy" zostaje słynna Kleopatra, ostatnia królowa Egiptu! Jakby tego było mało, główną bohaterką interesuje się pewien niebiańsko przystojny diabeł, Beleth. Jednak Wiktorii to nie wystarcza, bo nie może pogodzić się ze swoją przedwczesną śmiercią - często wraca na Ziemię, chcąc pobyć jeszcze ze swoimi przyjaciółmi, bratem (i Piotrusiem!) oraz odkryć przyczyny swojej śmierci...  A w międzyczasie odkrywa nowy wymiar piekła - zawiera nowe znajomości, targuje się z aniołami o (nie całkiem) niewinne dusze - i dochodzi do wniosku, że Los Diablos jest miejscem o niebo lepszym, niż wszystkim na Ziemi się wydaje.

Nie skłamię, jeśli powiem, że kolejna książka Katarzyny Bereniki Miszczuk (ale pierwsza, z którą miałam styczność) wręcz mnie zauroczyła. Co mi się w niej podobało? Chyba najlepiej zostali wykreowani bohaterowie - diabeł Azazel z zapędami do doprowadzenia świata do zagłady, uwodzicielski Beleth, grający w Simsy Lucyfer, czarująca, rozbrajająca (i momentami irytująca) Kleopatra, no i urocza Śmierć (a raczej powinnam była napisać: urocze - jeśli czytaliście, na pewno wiecie, o co chodzi)... Wierzcie mi, mogłabym tak wymieniać bez końca. Zachwyciłam się również samym Los Diablos - dopracowane w najmniejszym szczególe, opisane tak, że sama chciałabym się w nim znaleźć...

Bardzo doceniam też to, że Ja, diablica jest książką ciekawie napisaną. Weźmy na przykład sam początek - mogłoby się wydawać - nieciekawy, ale też intrygujący: zwykła wizyta w urzędzie, odsyłanie od okienka do okienka (co w tym wydaniu jest nawet zabawne :) ), a w to wszystko świetnie wpleciona liczba 666: majstersztyk! Kolejną zaletą jest nieprzewidywalność - nie domyślałam się na przykład, kto pozbawił życia Wiktorii i z jakiego powodu... Po prostu widać, że Katarzyna Berenika Miszczuk nie dość, że miała świetny pomysł na fabułę, to w dodatku go nie zaprzepaściła, wykorzystując jego potencjał w 666%, co jest rzadkością i tylko świadczy o niewątpliwym talencie tej pisarki.

Nie jestem w stanie znaleźć żadnych wad w Ja, diablica (choć wcale tego nie żałuję). Może jest to spowodowane tym, że czytałam tę książkę dość dawno i po prostu nie pamiętam wszystkich szczegółów, a może po prostu nigdy tych wad nie dostrzegałam? Nawet okładka jest piękna (choć nie mogę powiedzieć, że jedyna w swoim rodzaju, bo kiedyś widziałam tę samą dziewczynę w internetowej reklamie salonu fryzjerskiego...). Podsumowując: mogę z czystym sercem polecić tę lekturę każdemu, kto chciałby miło spędzić czas i przewracać kolejne strony z uśmiechem na twarzy - gwarantuję, że po przeczytaniu pierwszej części będziecie mieli wielki apetyt na dwa pozostałe tomy trylogii :)

Ocena: 10/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


*** *** *** *** ***
P.S.: Jak pewnie zauważyliście, pobawiłam się trochę z programem do tworzenia nagłówków, wykorzystując cały swój informatyczny potencjał, dzięki czemu blog zmienił się nie do poznania :) Co sądzicie o tej transformacji? :)

25 komentarzy:

  1. Zachecajace, aczkolwiek na razie sobie odpuszcze.

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś zmienisz zdanie, ale nie nalegam :)

      Usuń
  2. Czytałam, i podzielam Twoje zdanie. Książka bardzo przypadła mi do gustu, teraz poluje na trzecią część :)
    Pozdrawiam,
    Niko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo to prawdziwa wisienka na torcie :)

      Usuń
  3. Zgadzam się - "Ja, diablica" to świetna książka. Muszę w końcu zabrać się za kolejne części. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem II część była trochę gorsza, ale III jest wspaniała, także nie zrażaj się :)

      Usuń
  4. Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę",
    serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, ile czasu odkładam tę książkę na bok!
    Czas najwyższy się w nią wciągnąć! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi również się spodobała, ale nie tak jak Tobie. Jedna postać okropnie mnie denerwowała i za nią musiałam obniżyć ocenę(Piotruś, tak ;P)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, był nieco irytujący, ale dało się przeżyć :D

      Usuń
  7. Uwielbiam tę książkę. Pani Miszczuk odwaliła kawał dobrej roboty. W sumie nie wiem co napisać, bo w swojej recenzji zawarłaś wszystko to, co myślę o tej książce :) Może zgodzę się tylko z poprzedniczką, że Piotrusiowi należy się ban na pozostałe części. Zdecydowanie go nie lubię!
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z dziełami tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę jak najszybciej to nadrobić :)

      Usuń
  9. Ja mimo pozytywnej recenzji ją sobie odpuszczę.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikogo do niczego nie zmuszam, każdy ma swoje gusta :)

      Usuń
  10. Słyszałam już niejednokrotnie, ale jednak nie przeczytam.
    Zapraszam do siebie na nową recenzję książki A. Christie :)
    Bardzo podoba mi się nagłówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, no w końcu się ktoś wypowiedział o tym nagłówku :D A co do czytania, może kiedyś zmienisz zdanie, bo warto :)

      Usuń
  11. Tyle dobrego o niej słyszałam ;) Pora zapolować.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że czas najwyższy :)

      Usuń
  12. widzisz, a nie byłam do niej przekonana...na recenzje też nie trafiłam - wypada więc przeczytać i samemu się przekonać;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cały czas walczę ze sobą co do tej książki. Bo raz kuszą mnie opisy podobne do Twojego, a innym razem wydaje mi się, że coś tu jest nie tak. I nie wiem, ciągle nie wiem. Może na jakiejś promocji skuszę się na tę książkę i sprawdzę czy rzeczywiście jest tak szatańsko porywająca. ;)

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz to 1 uśmiech na mojej twarzy, więc dziękuję ogromnie za pozostawienie po sobie śladu :)