Krwawe Święta - "Morderstwo w Boże Narodzenie" Agaty Christie
Pamiętacie jeszcze mój list do Świętego Mikołaja? Jak wiecie, ku mojej radości znalazłam pod choinką dwie z sześciu wymienionych przeze mnie pozycji :) Dzisiaj przyszła pora na recenzję jednej z nich, a mianowicie - Morderstwa w Boże Narodzenie.
Akcja kryminału rozpoczyna się dwa dni przed Wigilią. Do domu milionera Simeona Lee zaczyna zjeżdżać się najbliższa rodzina, aby razem spędzić Święta Bożego Narodzenia - nic szczególnego, prawda? A jednak pozory mylą, bo krewni milionera od lat nie spotkali się w pełnym gronie - konflikty, wzajemny żal i różnice charakterów sprawiły, że prawie w ogóle nie mieli ze sobą kontaktu.
Simeon ma czterech synów: Alfreda (mieszka z ojcem pod jednym dachem, przejął rodzinny interes), George'a (senator, poślubił o wiele młodszą od siebie kobietę), Harry'ego (Syn Marnotrawny, przed laty ukradł pieniądze i uciekł, upominał się tylko od czasu do czasu o kolejne czeki) oraz Davida (artysta, niegdyś bardzo zżyty z matką, która zmarła wiele lat temu). Do rezydencji Lee przyjeżdża cała czwórka wraz z żonami oraz... jedyna wnuczka Simeona, Pilar Estravados, i Stephen Farr, syn Ebenezera Farra - wspólnika Simeona z czasu, gdy ten zbił fortunę na diamentach w Afryce Południowej. Gdy wszyscy goście docierają na miejsce, okazuje się, że Simeon zaprosił ich do siebie nie po to, żeby poprawić wzajemne stosunki, tylko żeby zasiać wśród nich ziarno niezgody. Staruszek, jednak nie doprowadza swojego planu do końca - zostaje zamordowany z zimną krwią w swoim własnym gabinecie, a z jego sejfu znikają diamenty o znacznej wartości. Mordercą na pewno jest któryś z gości/domowników, ale prawie każdy miał motyw, więc zagadka nie jest prosta - do akcji wkraczają pułkownik Johnson oraz inspektor Sugden na czele z samym Herculesem Poirotem.
Simeon ma czterech synów: Alfreda (mieszka z ojcem pod jednym dachem, przejął rodzinny interes), George'a (senator, poślubił o wiele młodszą od siebie kobietę), Harry'ego (Syn Marnotrawny, przed laty ukradł pieniądze i uciekł, upominał się tylko od czasu do czasu o kolejne czeki) oraz Davida (artysta, niegdyś bardzo zżyty z matką, która zmarła wiele lat temu). Do rezydencji Lee przyjeżdża cała czwórka wraz z żonami oraz... jedyna wnuczka Simeona, Pilar Estravados, i Stephen Farr, syn Ebenezera Farra - wspólnika Simeona z czasu, gdy ten zbił fortunę na diamentach w Afryce Południowej. Gdy wszyscy goście docierają na miejsce, okazuje się, że Simeon zaprosił ich do siebie nie po to, żeby poprawić wzajemne stosunki, tylko żeby zasiać wśród nich ziarno niezgody. Staruszek, jednak nie doprowadza swojego planu do końca - zostaje zamordowany z zimną krwią w swoim własnym gabinecie, a z jego sejfu znikają diamenty o znacznej wartości. Mordercą na pewno jest któryś z gości/domowników, ale prawie każdy miał motyw, więc zagadka nie jest prosta - do akcji wkraczają pułkownik Johnson oraz inspektor Sugden na czele z samym Herculesem Poirotem.
Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się bardzo podobna do innego kryminału Christie - I nie było już nikogo. Tutaj też mamy morderstwo, które dokonuje się w takim miejscu, że sprawców może być tylko kilku, więc podejrzani pozostają w zamknięciu do czasu rozwiązania zagadki. Analogie rzeczywiście rzucają się w oczy, lecz tak naprawdę to dwie zupełnie różne powieści - w Morderstwie... zbrodnia jest bardziej krwawa (a jednak Christie nie zawiodła swojego szwagra - przeczytajcie dedykację), a sprawcami mogą być ludzie połączeni więzami krwi - mamy tu świetny, a zarazem realistyczny portret psychologiczny rodziny Lee, co zdecydowanie wzbogaca całą powieść i jest sprawą kluczową w rozwiązaniu zagadki.
W dodatku akcja toczy się wartko i czytelnik po prostu nie ma czasu na nudę - co chwilę pojawiają się nowe wątki, które tylko podsycają chęć do dalszego czytania, dzięki czemu trudno zauważyć, kiedy przeczyta się ostatni rozdział. Nie można nie docenić również tego klimatu, który jest chyba obecny w każdym kryminale Christie (chociaż trudno mi to równoznacznie stwierdzić, bo do tej pory poznałam tylko dwie powieści Królowej Kryminału).
W dodatku akcja toczy się wartko i czytelnik po prostu nie ma czasu na nudę - co chwilę pojawiają się nowe wątki, które tylko podsycają chęć do dalszego czytania, dzięki czemu trudno zauważyć, kiedy przeczyta się ostatni rozdział. Nie można nie docenić również tego klimatu, który jest chyba obecny w każdym kryminale Christie (chociaż trudno mi to równoznacznie stwierdzić, bo do tej pory poznałam tylko dwie powieści Królowej Kryminału).
Ogólnie rzecz biorąc, czytając kryminały Christie mam nieodparte wrażenie, że moje szare komórki są bardzo leniwe - niby wiem, że jakieś zdarzenia, o których jest mowa, są ważne, ale nie potrafię połączyć ich w spójną całość, choć po rozwiązaniu zagadki wszystko wydaje się boleśnie oczywiste. Ale to chyba świadczy o tym, że autorka wykonała dobrą robotę, więc zapisuję to na plus.
Chociaż próbowałam znaleźć jakieś minusy tego kryminału, to muszę z żalem stwierdzić, że nie jestem w stanie, chociaż z drugiej strony odnoszę wrażenie, że Morderstwo w Boże Narodzenie nie dorównuje I nie było już nikogo, więc nie mogłam dać książce maksymalnej oceny, ale na 9 punktów z pewnością zasługuje. To idealna lektura zwłaszcza na teraz - w końcu od Świąt nie minęło znowu tak dużo czasu, co bardzo pomoże wczuć się w panujący klimat.
Ocena: 9/10
Słyszałam już o tej książce, ale rzadko czytam kryminały :D
OdpowiedzUsuńAle tak patrzę i przecież ta książka idealnie by się nadawała do wyzwania OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA :D Może jednak się skusisz? :) Chodzi przecież o datę pierwszego wydania :)
UsuńNo dobrze, jednak się skuszę :)
UsuńKoniecznie muszę przeczytać tę książkę! Uwielbiam, gdy nie mogę domyślić się rozwoju fabuły.
OdpowiedzUsuńJeżeli tak, to zdecydowanie coś dla Ciebie, polecam! :)
UsuńNie ukrywam, ze nie sięgam po kryminały. Może powodem jest to, ze nie trafiłam jeszcze na odpowiedni? Twoja recenzja oraz ocena bardzo zachęcają do przeczytania. Kto wie, może kiedyś... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ten na pewno okazałby się odpowiedni :)
UsuńKocham Christie! A ten ktyminał zapowiada się swietnie. Chętnie przeczytam, ale może...tuż przed świętami Bożego Narodzenia? :D
OdpowiedzUsuńZapraszam też do siebie na wpis poświęcony ''Hobbitowi. Pustkowie Smauga''. :)
Hahaha, to jeszcze musisz trochę poczekać, jakieś 350 dni :P
UsuńUwielbiam "Morderstwo". Była to moja pierwsza książka Agathy Christie i nie ukrywam, że chyba również ulubiona. Mam do niej ogromny sentyment i cieszę się, że tobie również się podobała :)
OdpowiedzUsuńMoja pierwsza książką Christie to "I nie było już nikogo", i chyba mało która powieść jest lepsza od tej, ale "Morderstwo" też było świetne, co widać zresztą po mojej ocenie :)
UsuńMiałam w ręce dopiero jedną powieść tej autorki i być może sięgnę po więcej, ale póki co mam całą stertę rzeczy do czytania...
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię, mam dokładnie tak samo, już nawet staram się ograniczyć chodzenie do biblioteki :)
UsuńJa też, chociaż średnio mi się to udaje;p
UsuńZa Chrisite jakoś nie przepadam, jednak powoli staram się do niej przekonywać. Poluję właśnie na I nie było już nikogo oraz Morderstwo w Orient Expressie :) Morderstwo w Boże Narodzenie z chęcią przeczytam w przyszłym roku, w czasie świąt :)
OdpowiedzUsuń"I nie było już nikogo" to mistrzostwo po prostu, a "Morderstwa..." jeszcze nie miałam okazji przeczytać ;)
UsuńCieszę się, że Cię zachęciłam ;)
Hmmm jestem ciekawa tej pozycji;) Na pewno ją przeczytam;)
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto przeczytać, nie tylko w Boże Narodzenie ;)
UsuńZainteresowałaś mnie tą pozycją. Chyba się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Luna
Nie "chyba", tylko "na pewno" ;)
UsuńJak na razie czytałam tylko jedną książkę Christie, ale mam ostatnio ochotę na kryminał, więc chyba skuszę się na jakąś inną pozycję, być może na tę. :)
OdpowiedzUsuńZ czystym sercem mogę Ci ten kryminał polecić, tak samo jak "I nie było już nikogo" ;)
UsuńDo owej autorki strasznie zraziłam się po "12 pracach Herkulesa". Wynudziłam się strasznie. W tym przypadku akcja pędzi jak oszalała - wierzę Ci na słowo. W kryminałach lubię to, że trzeba cały czas przy nich główkować. Skoro Christie jest tak dobra jak mówisz - dam jej jeszcze jedną szansę. :)
OdpowiedzUsuńJa "12 prac..." nie czytałam, choć kiedyś nawet wypożyczyłam z biblioteki
UsuńKto jak kto, ale Królowa Kryminałów na pewno zasługuje na drugą szansę ;)
Już po Bożym Narodzeniu, więc przez rok będę musiał czekać, żeby móc przeczytać tę książkę xD
OdpowiedzUsuńOj tam, oj tam, myślę, że ferie zimowe to też dobra okazja ;)
UsuńAaaa, ciągle i ciągle ktoś mi podrzuca pomysły na czytanie ciekawych książek a tu czasu brak, sesja się zbliża i mój stosik czeka na przeczytanie!
OdpowiedzUsuńAle po tą książkę na pewno sięgnę, nie wiem tylko kiedy ;)
Pozdrawiam!
M.
Mam bardzo podobnie - mój stosik liczy już ponad 20 książek, więc naprawdę nie wiem, kiedy się z nimi uporam, ale mam nadzieję, że dość szybko, żebym mogła bez wyrzutów sumienia chodzić do księgarni ;)
UsuńAgata Christie to jedna z moich ulubionych autorek, do których twórczości mam ogromne zaufanie :D Zdecydowanie przeczytam!
OdpowiedzUsuńJeszcze nie mogę powiedzieć, że Christie jest moją ulubioną autorką, jednak każdy przeczytany przeze mnie kryminał jej autorstwa przybliża mnie do tego ;)
UsuńBardzo lubię powieści Christie. To byłaby świetna lektura na święta, szkoda, że dopiero teraz się o niej dowiedziałam. No ale na pewno będę miała jeszcze okazję ją przeczytać. :)
OdpowiedzUsuńNa pewno będziesz miała okazję - choćby w następne Święta, ale mam nadzieję, że nawet wcześniej ;)
UsuńDużo chętniej bym zobaczyła odpowiednik tego kryminału na deskach teatru :).
OdpowiedzUsuń// Brałam ostatnio udział w takiej blogowej zabawie, w której na koniec trzeba nominować parę innych osób. Nominowałam też i Ciebie, więc jeśli Ci się nudzi, to zapraszam do zabawy :).
Myślę, że to też mogłoby być ciekawe ;)
UsuńA za nominację dziękuję, odpowiem na pytania w następnym poście :)
Brzmi niezwykle ciekawie. Wspaniale napisałaś streszczenie, tak mnie zaintrygowałaś, że aż muszę iść do biblioteki poszukać tą książkę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Kinga
W-mojej-biblioteczce.blogspot.com
Dziękuję bardzo :)
UsuńMyślę, że ta książka jest warta nawet tego, żeby mieć ją w swojej biblioteczce :)
Christie, wiadomo, to klasyka. Klasyka kryminału. Ale ja za kryminałami nie przepadam, po prostu nie mogę ich zdzierżyć, i chociaż nie wiadomo jak bardzo chciałabym się z Agathą polubić, to nie umiem :c. Może kiedyś nastanie dla nas lepszy czas. Czytałam "Dwanaście prac Herkulesa" i niezbyt byłam zadowolona. Cóż, może kiedyś mi się odwidzi :).
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś, ale przecież nie można lubić wszystkiego ;)
UsuńMiałam przed świętami wypożyczyć z biblioteki, ale jak zwykle po drodze trafiłam na inne książki i nie miałam już na nią miejsca. Dobrze wiedzieć, że ten kryminał jest trochę podobny do "I nie było już nikogo", bo to jedna z moich ulubionych książek :)
OdpowiedzUsuńZnam to uczucie, że już nie mogę wypożyczyć więcej książek, choć bardzo bym chciała ;)
UsuńTak, "I nie było..." to świetny kryminał ;)
Ta kobieta jest niesamowita w swojej twórczości i chociaż ma swoje wzloty i upadki, to chyba zawsze będzie przeze mnie uważana za wielką ;)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze na upadki nie trafiłam i mam nadzieję, że nie będę miała okazji ;)
UsuńBardzo lubię autorkę, książka świetna polecam.
OdpowiedzUsuńChristie jest świetna :)
UsuńStrasznie ciekawi mnie ta autorka, lecz jeszcze nie skusiłam się na jakąkolwiek jej książkę. Z pewnością kiedyś to zrobię, może i ta się znajdzie na liście. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak po nią sięgniesz, bo naprawdę warto ;)
Usuń