piątek, 17 stycznia 2014

Tkając rzeczywistość niczym tkaninę - "Przędza" Gennifer Albin

Pamiętam jak dziś, gdy dwa dni przed końcem roku szkolnego poszłam do Empiku rozejrzeć się za książkowymi nowościami. W zasadzie nie miałam zamiaru niczego kupować, ale gdy zobaczyłam na regale Przędzę Gennifer Albin, to po prostu musiałam ją mieć na swojej półce - niezwykła okładka odbijająca światło naprawdę rzuca się w oczy! Jak nietrudno się domyślić, poszłam do kasy z Przędzą pod pachą... Co prawda powieść Albin czekała na swoją kolej ponad pół roku i pewnie nie ruszyłabym jej, gdyby nie blogowa ankieta (na kolejną gorąco zapraszam!), ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale.

Szesnastoletnia Adelice Lewys żyje w Arrasie. Ogromną rolę odgrywają w nim Kądzielniczki - utalentowane kobiety, które utrwalają i upiększają tkaninę, z której składa się świat. Mieszkają w Zakonie, siedzibie Gildii Dwunastu, która rządzi i kontroluje Arras, czyli decyduje, gdzie ludzie mieszkają, gdzie pracują, ile mają dzieci, a nawet... kiedy umrą. Kądzielniczki mają za zadanie kontrolować tkaninę Arrasu i eliminować wszelkie nieprawidłowe zachowania, które mogłyby zakłócić jego harmonię.
Adelice wykazuje wszelkie zdolności niezbędne w tej pracy, jednak jej rodzice są przeciwni działaniom Gildii i nie chcą dopuścić do tego, żeby ich córka została zabrana do Zakonu. Dlatego główna bohaterka od dziecka jest przygotowywana do oblania egzaminów i uczy się, jak ukrywać swe niezwykłe zdolności. Jednak to wszystko na nic, ponieważ Adelice popełnia podczas egzaminu błąd i... zaczyna tkać. Nastolatka już wtedy zdaje sobie sprawę, że nie ma wyjścia i musi pójść do Zakonu, jednak jej wydobycie kończy się tragicznie - ojciec Ad, próbując pomóc jej w ucieczce, ginie, a matka i siostra znikają bez śladu. Zrozpaczona dziewczyna rozpoczyna szkolenie na Kądzielniczkę, jednak szesnastolatka nie ma w Zakonie łatwo - próbuje odnaleźć przeplecioną do innej rodziny siostrę, zakochuje się w dwóch mężczyznach jednocześnie, ma na karku zauroczonego nią ambasadora Cormaca, a jej niewyparzony język zamiast przyjaciół, przysparza jej wrogów. Jednak to nie wszystko - Adelice musi zdecydować, czy podoła pracy Prządki, najważniejszej z Kądzielniczek, i poznaje straszną prawdę o świecie, w którym przyszło jej żyć.

Od początku podobał mi się sam pomysł na powieść - chyba jeszcze nie spotkałam się z wizją świata jako tkaniny, którą można dowolnie modyfikować. Jest to coś zupełnie innego niż na przykład miłość między wampirem/wilkołakiem/aniołem (niepotrzebne skreślić) a człowiekiem  - swoisty powiew świeżości. Urzekli mnie również bohaterowie - każdy z nich jest inny, jedyny w swoim rodzaju, a przy tym wzbudza skrajne emocje - można go albo kochać, albo nienawidzić. Myślę, że również zakończenie mogę uznać za mocną stronę Przędzy - to było dziwne, bo niby gdzieś w środku czułam, że wszystko może skończyć się tak a nie inaczej, ale mimo wszystko byłam zaskoczona... Spodobały mi się też opisy - bardzo szczegółowe, oczyma wyobraźni widziałam naprawdę wszystko - od koloru sukienki Adelice do kształtu poduszki leżącej na fotelu w jej apartamencie.

Niestety (jak to często bywa), o ile pomysł na Przędzę był cudowny, to wykonanie ma kilka wad, i to poważnych - akcja w ogóle nie jest dynamiczna, wręcz "ślimaczy się", co sprawiło, że Przędzę czytałam aż półtora tygodnia. Sama Adelice też nie jest bez zarzutu - momentami bardzo irytowała mnie swoimi sarkastycznymi uwagami pod adresem osób, od których nierzadko zależało jej życie, to się chyba nazywa brak instynktu samozachowawczego - w niektórych momentach wręcz krzyczałam na nią w myślach, pytałam: Czy Ty nie możesz choć przez chwilę nic nie mówić? I proszę Was, trójkącik miłosny to już bardzo oklepany wątek - nie można było wymyślić czegoś innego?

Podsumowując, po Przędzy spodziewałam się wiele, wiele więcej... Pomysł był świetny, aczkolwiek w tej powieści nagromadziły się drobne niedociągnięcia, które razem sprawiają, że czyta się dość topornie i nawet barwni bohaterowie nie poprawiają zanadto sytuacji. Warto dodać też, że na pewno debiut Gennifer Albin nie ma za wiele wspólnego z Igrzyskami śmierci, więc nie sugerujcie się notką na okładce. Zakończenie definitywnie wskazuje na kolejną część, na razie informacji dotyczących premiery kolejnego tomu w Polsce brak, ale nawet nie wiem, czy będę na nie czekać.

Ocena: 6/10

48 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce, jednak tematyka średnio ciekawa dla mnie, a jeśli jeszcze książka ma "ślimacze tempo" to tym bardziej nie będę po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nawet tematyka Cię nie przekonuje, to rzeczywiście nie warto, żebyś brała się za "Przędzę" :)

      Usuń
  2. Powiem Ci,że mam identycznie zdanie co do tej książki, również spodziewałam się czegoś lepszego, a tutaj normalnie się rozczarowałam..:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu miałyśmy względem niej za duże oczekiwania...

      Usuń
  3. Całkowicie się z Tobą zgadzam, też spodziewałam się czegoś lepszego. I też kupiłam tę książkę, bo... skusiła mnie okładka, niby "nie oceniaj książek po okładce" bla bla bla, ale jak przychodzi co do czego to inaczej się po prostu nie da. :D Teraz w co drugiej młodzieżówce są trójkąciki miłosne, więc mam taką myśl, że niedługo zaczną wymyślać kwadraty, aby akcja była nieco bardziej urozmaicona i bohaterka mogła się trochę więcej nad swoim nieszczęsnym losem poużalać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później będą pięciokąciki, hahaha :D
      Ja też niby staram się nie oceniać książek po okładkach, ale jak przychodzi co do czego, to... bywa różnie ;)

      Usuń
  4. Byłam zainteresowana tą ksiażka, ale po twojej recenzji zastanawiam sie czy po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mimo wszystko spróbuj - jest szansa, że Ci się spodoba, skoro wcześniej byłaś "Przędzą" zainteresowana :)

      Usuń
  5. Niepotrzebne skreślić <3 :) Przędza mimo tej 6/10 wpada na listę - do przeczytania !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie powieść Gennifer Albin się spodobała - przeczytałam ją szybko i lekko, bez irytacji pod adresem Adelice, za to przyznaję - jako książkę, po której nie należy spodziewać się zbyt wiele. To taka prosta historyjka, miła odskocznia od oklepanych tematów i światów, jakie serwuje nam współczesna dystopia.

    Co do kontynuacji - druga część jest już wydana po angielsku, ale Wydawnictwo Literackie nie ma w planach jej przekładać. Widać książka okazała się mniejszym sukcesem niż sądzili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mi też mogłaby się spodobać, gdybym nie miała względem niej tak dużych oczekiwań... W sumie nie dziwię się, że nie chcą wydawać drugiego tomu i nie będę rozpaczać :)

      Usuń
  7. Książkę mam na półce, ale widzę, że też zbyt dużo sobie po niej obiecuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej od razu nastawić się, że to nic specjalnego, wtedy będzie czytało się zdecydowanie przyjemniej ;)

      Usuń
  8. Opis brzmi ciekawie ale trójkąt miłosny i slimacza akcja zniechęcają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo zniechęcają niestety :(

      Usuń
  9. Będę omijać. :c

    po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie lubisz powolnej akcji, to bardzo dobrze zrobisz ;)

      Usuń
  10. O nie! Dlaczego tak jest, że kiedy pomysł jest świetny i mi się podoba, to okazuje się, że w ogóle nie warto po nią sięgać? Nie lubię ślamazarnej akcji, więc odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - pomysły autorów są świetne, ale często wykonanie pozostawia wiele do życzenia, a szkoda :(

      Usuń
  11. nie słyszałam o tej książę, może się skusze, ale nie szybko :) trochę za słabo ją oceniasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed przeczytaniem byłam wręcz pewna, że ocenię ją wyżej, ale wyszło inaczej :/

      Usuń
  12. Hm... Hm... Cóż spodziewałam się po tej książce czegoś większego, sam pomysł jest interesujący, a trójkącik miłosny musi być, ale jeśli mówisz, że nie było żadnego szału to może sobie odpuszczę... Albo nie! Przeczytam będąc nastawiona do tego z rezerwą, a jeśli będzie się również dla mnie ślimaczyć to wyrzucę ją przez okno ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że nie mieszkasz za wysoko :D

      Usuń
  13. Słyszałam i mimo kliku niezbyt zachęcających opinii, nadal chcę ja przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się tak łatwo nie zniechęcasz :)

      Usuń
  14. Mnie od tej książki odstraszała okładka- jakoś niespecjalnie mi się podoba. Szczerze mówiąc, to nawet nie miałam pojęcia o czym jest książka :) Po przeczytaniu Twojej opinii, uważam że mnie nie przekonała ona do przeczytania, chociaż zaciekawiła :) Może kiedyś pomyślę sobie, że akurat to dziś będzie ten dzień kiedy przeczytam "Przędzę" . Zobaczymy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do okładki, to jestem zaskoczona, że niespecjalnie Ci się spodobała ;)
      No może akurat kiedyś nadejdzie ten dzień :D

      Usuń
    2. Szczerze to dopiero przy okazji tego posta, zobaczyłam, że na okładce widnieje czyjaś twarz ( no chyba, że dalej tkwię w błędnym przekonaniu :P)
      Cały czas myślałam, że ta okładka to po prostu zwykła plątanina kolorów :)

      Usuń
    3. Ja miałam podobnie - dopiero jak zaczęłam czytać, to przyjrzałam się uważniej okładce :P

      Usuń
  15. Okładka rzeczywiście nieziemska *o*
    Książkę jednak chyba sobie na razie odpuszczę .. Nawet jakoś temat mnie niezbyt zaciekawił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następnym razem nasze gusta bardziej się "zbiegną" :)

      Usuń
  16. Okładka jest naprawdę cudowna i pewnie bym się skusiła na tą książkę. W najbliższej przyszłości na pewno po nią nie sięgnę, ale w za jakiś czas kto wie, kto wie ;)

    Pozdrawiam i jednocześnie miło mi poinformować, że razem z Lady Spark nominowałyśmy Cię do Liebster Blog Award, zapraszamy na kreatywna-alternatywa.blogspot.com gdzie znajdują się pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka piękna :)
      Dziękuję ogromnie za nominację, zaraz popatrzę na pytania :)

      Usuń
  17. Mam w planach przeczytanie, na razie zaczęłam, ale nie porwała mnie i zaczęłam inną, muszę to jednak zrobic w tym miesiącu, bo termin biblioteczny goni. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany w pełni.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuję, ale tak to często jest ze świetnymi pomysłami...

      Usuń
  18. Bardzo chętnie zatopię się w tą lekturę! :)
    a tak w ogóle to..
    Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award
    zapraszam do zabawy! :3
    http://natalax3recenzje.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego czytania i baaardzo dziękuję za nominację :)

      Usuń
  19. Pomysł na książkę rzeczywiście ciekawy. Kto wie, może jeszcze po nią sięgnę i przekonam się o jego wykonaniu na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie spodoba się troszkę bardziej ;)

      Usuń
  20. Okładka rzeczywiście śliczna, ale...co ja poradzę, że fantastyka to nie moje klimaty, wiec może dobrze, że jej nie polecasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie przepadasz za fantastyką, to tym lepiej ;)
      O, widzę, że obie mamy kocie awatary :P

      Usuń
  21. Kurcze, zmartwił mnie ten brak dynamizmu w akcji, bo książkę bardzo chciałam przeczytać. Jeszcze się nad nią zastanowię w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanów się, zastanów, ale pamiętaj, że oprócz tego "Przędza" ma też kilka zalet ;)

      Usuń
  22. Brzmi bardzo ciekawie :> Może kiedyś jak znajdę w bibliotece to się skuszę ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w swojej bibliotece już chyba widziałam, więc może i w swojej znajdziesz ;)

      Usuń
  23. Po tych recenzjach nie mam dużych oczekiwań w stosunku co do tej książki , jednak kupiłam ją , przyszła i w weekend mam zamiar ją czytać ... ;)

    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz to 1 uśmiech na mojej twarzy, więc dziękuję ogromnie za pozostawienie po sobie śladu :)