czwartek, 9 stycznia 2014

30 Day Book Challenge - dzień czwarty i piąty

Dzisiaj czas na kolejną odsłonę cyklu 30 Day Book Challenge. Może jesteście nieco zdziwieni tym, że w jednym poście chcę zawrzeć aż dwa dni zabawy, ale musiałam tak zrobić, ponieważ w innym wypadku oddałabym w Wasze ręce zaledwie kilkuzdaniową  notkę, co byłoby wręcz karygodne ;) Tak więc przed Wami najlepsza książka mojej ulubionej serii oraz książka, która sprawia, że jestem szczęśliwa.


Dzień 4 - najlepsza książka Twojej ulubionej serii
I właśnie tutaj pojawił się problem - wprawdzie za jedną z trzech najlepszych książek zeszłego roku uznałam Pretty Little Liars. Zabójcze.  Sary Shepard (zamęczę Was tą serią kiedyś ;)- tom szósty zasłużył sobie na ten tytuł głównie bardzo zaskakującym zakończeniem - w życiu nawet nie pomyślałabym, że wydarzenia mogą przybrać taki, a nie inny obrót... Ale z drugiej strony - tom pierwszy jest świetnym wprowadzeniem do całej historii, a akcja tomu dwunastego dzieje się na statku wycieczkowym (uwielbiam takie scenerie!), gdzie dziewczyny próbują zdemaskować tajemniczego prześladowcę. Naprawdę, zaczynam sądzić, że stwierdzenie Kazać wybrać bibliofilowi swoją ulubioną książkę to jak kazać matce wybrać swoje ulubione dziecko ma w sobie trochę prawdy... Może decyzja nie jest aż tak dramatyczna, ale nadal trudna... Dlatego nie podam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie co jest haniebnym złamaniem zasad, ale co tam.

Dzień 5 - książka, która sprawia, że jesteś szczęśliwa

Może nie tyle sprawia, że jestem szczęśliwa, ale po prostu... podnosi mnie na duchu, co chyba też można poniekąd nazwać szczęściem. Stokrotki to moja pierwsza książka Richarda Paula Evansa, ale po takim początku zdecydowanie mam ochotę na więcej... 
Głównym bohaterem powieści jest grubiański James Kier, biznesmen. Pewnego zimowego dnia świat obiega nieprawdziwa informacja, że mężczyzna zginął w wypadku samochodowym, jednak reakcja innych ludzi na tę informację jest co najmniej zaskakująca - nikt Kiera nie opłakuje. Ba!, niektórzy wręcz cieszą się, że ich szef/kolega/współpracownik odszedł z tego świata. Paradoksalnie, jedyną osobą, która staje w jego obronie, jest była żona Jamesa - umierająca na raka Sara. Ten jeden dzień diametralnie zmienia Kiera - od tego momentu mężczyzna chce odkupić swoje winy i naprawić popełnione błędy. Dlatego prosi swoją asystentkę o listę osób, którym kiedykolwiek wyrządził krzywdę żeby móc im to wynagrodzić Jednak okazuje się, że samo dotarcie do tych ludzi nie jest proste, a co dopiero uzyskanie od nich przebaczenia... James nie poddaje się i z biegiem czasu dociera do niego, kim są ci, których skrzywdził najbardziej - ale zegar tyka i czasu na odkupienie win jest już bardzo mało.

Stokrotki w śniegu są cudowne pod każdym względem - realistyczni bohaterowie i (niby) oklepana fabuła, która jednak ma w sobie coś, co chwyta za serce, to doskonała mieszanka. Można powiedzieć: współczesna wersja Opowieści wigilijnej, według mnie - nawet lepsza. Przyznam, że przez niemal całą powieść czekałam na tytułowe stokrotki, ale gdy w końcu się pojawiły, nie mogłam się nie popłakać. Teraz może ktoś pomyśli sobie, że to zwykły wyciskacz łez, jednak oceniając książkę Evansa w ten sposób, popełnia się błąd - to powieść z przesłaniem, ona mówi, a wręcz krzyczy, że nigdy nie jest na nic za późno, że człowiek zawsze może się zmienić... I to nie z udziałem zjaw czy duchów, ale w całkowicie realny sposób. Ponadto Stokrotki są prawdziwą skarbnicą cytatów i złotych myśli, które sprawiają, że nawet w najgorszy dzień potrafię się uśmiechnąć, więc tak - ta powieść definitywnie sprawia, że jestem szczęśliwa.


A jaka książka sprawia, że Wy jesteście szczęśliwi?
Jaki jest ulubiony tom Waszej ulubionej serii?



30 komentarzy:

  1. "Stokrotki w śniegu" to genialna książka <3 W ogóle uwielbiam Evansa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie czytałam innych książek Evansa, ale moja mama ma chyba wszystkie, więc w tym roku to nadrobię ;)

      Usuń
  2. O pierwszej książce sporo słyszałam, również od Ciebie. O drugiej nie miałam pojęcie, że istnieje. :P Książka sprawiająca mi szczęście to... "Ronja, córka zbójnika", a ulubiony tom to "Najstarszy" z cyklu Dziedzictwo Ch. Paoliniego. Poza tym, właśnie odpowiedziałam na twoje pytania z Liebster Blog Award ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obu nie czytałam, muszę się im bliżej przyjrzeć ;)
      Bardzo się cieszę, że znalazłaś chwilkę czasu, zaraz zaglądnę :)

      Usuń
  3. Każda książka sprawia, że jestem szczęśliwa, bo mogłam ją przeczytać :D Ulubiony tom to... "Kosogłos" :)

    PS: Nominowałam Cię do LBA :) Szczegóły w notce!
    http://swiatkasiencjusza.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli obracamy się wokół Igrzysk śmierci, to "Kosogłos" podobał mi się najmniej, ale WPO wręcz ubóstwiam ;)

      Usuń
  4. Chcę przeczytać te Stokrotki, ja mam kilka ulubionych serii i książek uszczesliwiajacych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam po kilka takich tytułów, wybór był trudny ;)

      Usuń
  5. Przeczytałam dopiero 2cz. PLL, serial uwielbiam:D Evansa ksiązki nie znam, ale zapamiętam na pewno tytuł:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial, choć zupełnie inny, dorównuje książkom ;)
      Super, że dzięki mnie ktoś dowiedział się o tak cudownej powieści :)

      Usuń
  6. No tom z ulubionej serii... hm... Chyba HP i Więzień Azkabanu! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie III tom HP podobał się najmniej z wszystkich siedmiu :<

      Usuń
  7. "Stokrotki..." być może kiedyś przeczytam. Miałam okazję zapoznać się z inną książką tego autora - "Szukając Noel". Całkiem przyjemna lektura, choć nie do końca w moim guście. Słyszałam, że większość jego książek jest w podobnym tonie, dlatego dałam sobie na wstrzymanie. Choć prawdopodobnie kiedyś jeszcze coś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szukając Noel" również mam w domu, ale jeszcze nie miałam na nią weny...
      Jeszcze nie wiem, jakie są książki Evansa, bo czytałam tylko jedną, więc trudno mi stwierdzić ogólnie, przynajmniej na razie

      Usuń
  8. Mam ogromną ochotę na "Stokrotki w śniegu" mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że Ci się uda, bo naprawdę warto! :)

      Usuń
  9. Stokrotki w śniegu - nie czytałam tej książki, ale widzę że warto się jej bliżej poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne wyzwanie, ale chyba nie na moje siły, bo wciąż przeczytałam za mało książek. (Przynajmniej w moim odczuciu!). "Stokrotki w śniegu" od dawna są na mojej, niekończącej się, liście "do przeczytania" ale utknęły tam na dobre. Ogarnę się, KIEDYŚ.

    PS. Cudaśny avatar, to właśnie on zaciągnął mnie na twojego bloga. Kotełek taki piękny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często mam takie wrażenie, ale staram się czytać więcej i kontynuować wyzwanie ;)
      O tak, uwielbiam kotełki :D

      Usuń
  11. A ja od dawna mam w planach, przeczytać coś od Evansa, ale jakoś zawsze mam nie po drodze :) Chyba na pewno muszę to zmienić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie pod drodze z innymi książkami Evansa, choć również bardzo chcę przeczytać ;) Musimy wziąć się w garść ;)

      Usuń
  12. Nie wiem, czy potrafiłbym wybrać ulubioną książkę ulubionej serii, kiedy nawet nie wiem, która seria jest moją najukochańszą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet z wiedzą, która seria jest Twoją ulubioną to trudna decyzja :)

      Usuń
  13. Hmm zgodzę się z Tobą, że trudno wybrać jeden tom ulubionej serii, bo skoro to ulubiona seria to liczy sie całość. A książka przy, której czuję się szczęśliwa to zdecydowanie "Dotyk Julii" ponieważ jest niezwykle magiczna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale mam na "Dotyk..." niesamowity apetyt :)

      Usuń
  14. Bardzo bym chciała przeczytać Stokrotki w śniegu, muszę sobie upolować tę książkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam Stokrotki w śniegu, muszę zdecydowanie to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz to 1 uśmiech na mojej twarzy, więc dziękuję ogromnie za pozostawienie po sobie śladu :)