niedziela, 25 maja 2014

Jakim jestem czytelnikiem?

Jak widzicie, staram się dotrzymywać słowa - w tym tygodniu miała ukazać się notka: oto i ona! Tym razem co nieco o moich książkowych przyzwyczajeniach, czyli nowa (przynajmniej dla mnie :P) zabawa blogowa pod hasłem Jakim jestem czytelnikiem? - za nominację dziękuję Dominice, a poniżej przedstawiam moje czytelnicze cechy charakterystyczne :)
źródło

1. Kupuję książki na zapas, co często nie wychodzi mi na dobre
I w dodatku robię to pod wpływem impulsu, przez co jakiś czas później zdarza mi zastanawiać się, co dana pozycja w ogóle robi na mojej półce. A że jestem czytelniczą masochistką, tak więc czytam te wszystkie niepotrzebnie kupione książki, chociaż często niemiłosiernie się przy tym męczę. A gdy pomyślę, ile pieniędzy mogłam wydać na bardziej przemyślane zakupy, to aż chce mi się rwać włosy z głowy, ale tych mam przecież dużo, więc łysienie mi nie grozi :)

2. Mam jedną jedyną zakładkę, której jestem wierna
Tak tak, jak nietrudno się domyślić - chodzi o tę z nagłówka. Co tam, że gdy na nią patrzę, to od razu jestem głodna, co tam, że zazdroszczę innym blogerom ich imponujących kolekcji, ja mam swoją ukochaną babeczkę i nie opuszczę jej nigdy (no chyba, że się rozpadnie albo ją zgubię...).
3. Mogę czytać praktycznie tylko w jednym miejscu
Chodzi o łóżko w moim pokoju -  tam jest mi najwygodniej, tam nikt mi nie przeszkadza, tam mam ciszę i spokój - a to podczas czytania jest dla mnie sprawą kluczową, bo po prostu nie mogę się skupić, kiedy gra radio, jest włączony telewizor, a w dodatku jeszcze ktoś gada mi nad uchem. I właśnie dlatego zainwestowałam w stopery do uszu :)

4. Nie przepadam za e-bookami i audiobookami
Jeżeli chodzi o te pierwsze, to nawet rok temu na Gwiazdkę dostałam czytnik, ale, szczerze mówiąc, teraz mnie kompletnie do niego nie ciągnie, a w dodatku oczy bardzo szybko mi się męczą, gdy z niego korzystam. Jeśli chodzi natomiast o książki w postaci audiobooków - dla mnie nie nadają się kompletnie, bo podczas słuchania łatwo jest się zamyślić i po prostu zgubić wątek ;)

5. Namiętnie poluję na promocje w księgarniach
To nie jest pewnie nic odkrywczego, ale nic nie zastąpi mi tej dzikiej satysfakcji, którą czuję, gdy uda mi się upolować książkę za jedyne 5 złotych :) Dzięki temu mojemu kieszonkowemu jakoś udaje się wytrwać do pierwszego, choć i z tym czasem mam problem, bo nie należę do osób oszczędnych ;)

6. Jeśli wejdę do Matrasa/Empiku, to zawsze wyjdę z jakimś nowym nabytkiem
I właśnie przez to już prawie nie mam miejsca na półkach i teraz, gdy na przeczytanie czeka już ponad dwadzieścia książek, staram się omijać księgarnie szerokim łukiem, tłumacząc sobie, że gdy przeczytam wszystkie tytuły z  mojej kolejki, kupię sobie wszystkie moje must have <3

źródło
7. Książki z biblioteki to jest to!
Nie mam nic przeciwko bibliotekom, a nawet mogę powiedzieć, że bardzo je lubię (choć uważam, że są takie tytuły, które po prostu trzeba mieć na własność) - panie bibliotekarki są bardzo miłe, na półkach można nieraz znaleźć nowości czytelnicze i jeśli chcę, żeby książki, z których już wyrosłam, zostały docenione i dobrze potraktowane, to wiem, gdzie je zanieść ;)

8. Czasem w trakcie czytania zaglądam na koniec książki, żeby poznać zakończenie
Wiem, wiem, to zły nawyk i kolejny dowód na mój czytelniczy masochizm, ale często jest tak, że jeżeli poznaję zakończenie (sama, z własnej woli, a nie ze spoilerów, których szczerze nienawidzę), to jeszcze bardziej nakręca mnie to do dalszej lektury, bo bardzo chcę wiedzieć, jak to się stało, że pewne sprawy ułożyły się tak, a nie inaczej :)

9. Nie czytam na pokaz
Czyli nie lubię publicznie mówić o swoim hobby, mój nauczyciel polskiego nie wie, że jestem molem książkowym, bo po prostu wolę się na ten temat nie wypowiadać i swoje czytelnicze przemyślenia zachować dla siebie, choć często słyszę od moich przyjaciółek: No powiedz coś, Izka!, kiedy rozmowa schodzi na czytanie ;)

Tym razem nie nominuję nikogo, bo wiele osób brało już udział w tej zabawie ;)

24 komentarze:

  1. Hehe, ten pomysł ze stoperami do uszu jest genialny! I widzę, że obie jesteśmy rozrzutne:) A jak już są promocje w księgarniach, to pieniądze ode mnie uciekają, jakby mnie kompletnie nie lubiły:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stopery polecam z całego serca- czyta się szybciej, a przede wszystkim przyjemniej :P

      Usuń
  2. A ja mogę czytać wszędzie :) Prawie zawsze zaglądam na koniec książki, bo po prostu już nie mogę wytrzymać. Tak było np. z "Przeminęło z wiatrem". Obiecałam sobie, że nie poznam wcześniej zakończenia, ale w końcu nie wytrzymałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaa, ja tez zaglądam na tył książki! Jestem zawsze taka na siebie za to zła, ale nie umiem się powstrzymać. Po prostu muszę przeczytać ostatnie zdanie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie to pikuś, ja czytam calutki ostatni rozdział :D

      Usuń
  4. Wspaniały wpis :) Mamy dużo wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś też kupowałam książki na zapas... teraz powiedziałam sobie "dość!" i nie kupuję w ogóle. Najpierw przeczytam te, co leżą na półkach.

    Jak można zaglądać na koniec książki?! JAK?! :D Ja zaklejam czasami końcówkę, żeby jej ukradkiem nie przeczytać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zazdroszczę samozaparcia ;)
      A widzisz, jednak można :D

      Usuń
  6. Gdybym miała taką zakładkę, pewnie również byłabym jej wierna ;) Wszyscy jesteśmy podobnymi czytelnikami, ale mów innym o swojej pasji - to co robisz, robisz dobrze ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100 procentach! :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Muszę przyznać, że ostatnio naprawdę staram się mówić o czytaniu częściej ;)

      Usuń
  7. Ciekawe odpowiedzi :)
    Również mam swoją ulubioną zakładkę, ale niestety gdzieś mi zaginęła, pewnie któreś z moich cudownych dzieciaczków, gdzieś ją poniosło...
    Również muszę mieć spokój i cisze do czytania.. I nie chwale się zbytnio swoją pasją, czasami jak komuś powiem to patrzą się na mnie jak na kosmitę, dlatego wolę zachować to dla siebie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam taką zabawę w szkole, że każdy musiał napisać o każdym coś miłego i na koniec roku dostaliśmy od wychowawczyni takie spersonalizowane zakładki z tym, co inni napisali o nas, ale niestety moja się gdzieś zawieruszyła ;c
      Fakt, z tym kosmitą to prawda, a przecież nie powinno tak być, bo czytanie to pasja jak każda inna <3

      Usuń
  8. Prawie wszystkie Twoje odpowiedzi są podobne do tych , które ja bym napisała.
    A już w szczególności kupowanie książek na zapas i "nie czytanie na pokaz" . U mnie też nikt nie wie z poza kręgu przyjaciół ,że czytam... A jak już komuś powiem to mam wrażenie ,że dziwnie na mnie patrzą. O_o .

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie brałam :(
    Ciekawe odpowiedzi. Ja jednak należę do tych oszczędnych, choć jeśli trafi się dobra promocja a akurat uważam, że pora coś kupić, lub widzę książkę za 5 zł...no to kupuje :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Od czego by zacząć? Bardzo fajny blog... Może to nieoryginalne rozpoczęcie, ale przynajmniej szczere :) Tak naprawdę po raz pierwszy słyszę o tej zabawie, a jestem już dość długo w tym świecie. Podoba mi się ona. Dzięki niej mogę stwierdzić, że pod względem czytania jesteśmy podobne do siebie. Szczególnie zafascynowało mnie u Ciebie, że poznanie końca motywuje Cię do czytania. Mam tak samo! :) Jak znam koniec, to koniecznie chcę się dowiedzieć jak to się stało. Na pewno jeszcze tutaj wpadnę :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że z tym zakończeniem to tylko ja tak mam, a tu proszę, co za miła niespodzianka :)

      Usuń
  11. Chyba jesteś moją zaginioną bliźniaczką :D

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze czytam końcówkę, jeszcze nigdy się nie zdarzyło żebym nie przeczytała zakończenia szybciej niż powinnam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie jest to regułą, ale zdarza się bardzo często ;)

      Usuń
  13. Ja znowu zawsze zakładki niszczę. Nawet jakby nie wiadomo jak odporna była dana zakładka, to trzech książek nie przeżyje. A jak przeżyje, to ją na pewno zgubię...

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz to 1 uśmiech na mojej twarzy, więc dziękuję ogromnie za pozostawienie po sobie śladu :)