30 Day Book Challenge - dzień szósty i siódmy
Pamiętacie moją ostatnią notkę z 30 Day Book Challenge? Dwa dni zawarte w jednym poście to miał być wyjątek, ale, koniec końców, stwierdziłam, że ta koncepcja tymczasowa zdała egzamin i świetnie sprawdzi się na stałe :) W związku z tym dzisiaj skupię się na dniu szóstym i siódmym.
Dzień 6: Książka, która sprawia, że jesteś smutna
Utwór Schmitta można z całą pewnością uznać za wybitny, a sam pisarz dowodzi, że nie trzeba stosować nie wiadomo jakiego słownictwa i zapisywać wielu stron, żeby książka niosła ze sobą jakieś głębsze przesłanie. Listy Oskara uświadomiły mi kilka rzeczy: że życie to pożyczka, że prędzej czy później się skończy, że często jest niedoceniane, a przede wszystkim niesprawiedliwe - bo jak inaczej wytłumaczyć to, że Bogu ducha winien dziesięciolatek jest bliski śmierci, a najwięksi złoczyńcy mają się dobrze i nie zamierzają opuszczać tego świata...? Mówiąc krótko: Schmitt daje nam prawdziwą lekcję o życiu w dość minimalistycznym i na pierwszy rzut oka niepozornym wydaniu - lektura obowiązkowa!
Dzień 7: Książka, która sprawia, że się śmiejesz
Myślę, że wiele osób podzieli moje zdanie - jedyną książką, przy której mogę wręcz płakać ze śmiechu to Nowe przygody Mikołajka René Goscinnego z ilustracjami autorstwa Jean-Jacques'a Sempégo. Chyba każdy o niegrzecznym Mikołajku czytał albo chociaż o nim słyszał. Naprawdę, on i jego paczka biją na głowę wszystkie inne dzieci w literaturze - no, może oprócz tych z Bullerbyn :) Książka to po prostu kilkanaście krótkich historyjek o codziennym życiu, których narratorem jest Mikołajek. Myślę, że każdy czytelnik może bez trudu utożsamić się z którymś z małych bohaterów - pupilkiem wychowawczyni Ananiaszem, wiecznie głodnym Alcestem czy też mięśniakiem Euzebiuszem. Tutaj też mamy do czynienia z niezbyt skomplikowanym językiem, który w połączeniu z genialnymi ilustracjami i charakterystycznymi bohaterami sprawia, że te 600 stron czyta się jak 50.
Myślę, że sam fakt, że ten tom Przygód Mikołajka przeczytałam w jeden wieczór i uśmiałam się przy tym do łez to najlepsza rekomendacja dla wszystkich, którzy jeszcze rozważają kupno i przeczytanie książki Sempégo i Goscinnego - naprawdę warto, świetnie odstresuje, a przy okazji wywoła na Twojej twarzy uśmiech, którym będziesz mógł/mogła zarażać innych.
A jakie książki wyróżnilibyście Wy w dniach szóstym i siódmym?
Sama właśnie przygotowuję to na brudno, więc na razie niczego nie zdradzam :D
OdpowiedzUsuńCzekam w takim razie :)
UsuńOpowiadanie Schmitta jest naprawdę dobre. W taki delikatny, nienarzucający się sposób porusza tak ważny temat.
OdpowiedzUsuńMikołajka znam jedynie z animacji, książki nigdy nie miałam okazji przeczytać, ale być może kiedyś po nią sięgnę :)
nie znam tych pozycji, więc może skusze się na tą co się śmiejesz :)
OdpowiedzUsuńczytałam kilka ich książeczek! naprawdę są zabawne! pozdraiwam
OdpowiedzUsuńMikołajek <3
OdpowiedzUsuńW książkach z dnia szóstego podałabym Wichrowe Wzgórza, z kolei w siódmym "Mistyfikację" Candance Camp - kapitalna książka! ;)
"Wichrowych wzgórz" jeszcze nie czytałam - tak, wstyd! O "Mistyfikacji" do tej pory nie słyszałam ;)
UsuńJa niestety po wielu książkach jestem smutna, bo się kończą. :( A smieje się, hm... "trochę większy poniedziałek" albo "Zemsta" :D
OdpowiedzUsuńJa za "Zemstą" nie przepadam, kwestia gustu ;)
UsuńObie przeczytałam :) "Oskar i pani Róża" to była moja lektura gimnazjalna, jedna z lepszych. No dobra nie oszukujmy się. Była rewelacyjna. Nie płakałam, ale niewiele brakowało.
OdpowiedzUsuńA Mikołajek? Pożyczałam od koleżanki wszystkie grube tomiska, i darzę go szczególnym sentymentem :))
U mnie łzy lały się strumieniami przy obu książkach - w tym drugim: ze śmiechu ;)
UsuńOskar i Pani Róża to raczej dla mnie książka, która sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech .. :)
OdpowiedzUsuńMikołajka nie czytałam ;)
Ostatnie tomy ukochanych serii - książki, po których jestem smutna .. :<
Ostatnie tomy rzeczywiście zasmucają :<
UsuńCzytałam tylko "Oscara i Panią Różę". Dla mnie to książka nie tyle smutna, ile refleksyjna :)
OdpowiedzUsuńCzytałam obie książki i uważam, że są niesamowite. "Oskar i pani Róża" jest jak cios, po którym zaczyna się naprawdę doceniać życie. A książki o Mikołajku, są chyba ponadczasowe, a ich humor nigdy nie wygaśnie :)
OdpowiedzUsuńW 100% się zgadzam, właśnie to chciałam przekazać czytelnikom :)
Usuń"Oskar..." - przeeepiękna! Czytałam, płakałam, wiele się nauczyłam. Niestety z Mikołajkiem nie miałam do czynienia. Przy 6 dniu pewnie postawiłabym jeszcze "Małego księcia". Przy 7 być może "SMS i miłosny stres" :P
OdpowiedzUsuń"Mały Książę" nie zasmucił mnie tak bardzo, a o "SMS-ie..." jeszcze nie słyszałam ;)
UsuńOjejku... Trudny wybór...
OdpowiedzUsuńZ ostatnich książek bardzo zasmuciło mnie zakończenie "Klatki" Sary Antczak.
A co rozśmieszyło? Hmm... "Bransoletka" Ewy Nowak oraz "Ostatnia Spowiedź" Niny Reichter :)